niedziela, 5 grudnia 2010

The Cult of Dom Keller (EP1)

Napisałbym, że to mieszanka dusznego, kabalistycznego grania, ale nie o rejony azji zachodniej tu chodzi. A może właśnie tak, tylko nie do końca jestem tego świadom. Przede mną dosłownie i w przenośni „the cult of dom keller” - eksperyment muzyczny z wielkiej brytanii. Od razu napiszę, że każdy kawałek tego albumu rozpoczyna zabójczy wstęp i nie ukrywam, że to zachęca do zanurzenia się w ten projekt coraz dalej… i dalej. Do tego stopnia, że gdy w winampie po spindrift (słuchałem songs from a ancient age z 2007 roku) rozpoczęły się dźwięki otwierającego płytę intro for the sun, pomyślałem, że muzyka przybrała wreszcie taką formę jakiej czekałem od dłuższego czasu. Zupełnie wyleciało mi z głowy, że tuż po wspomnianym spindrift, chyba bezwarunkowo, dodałem do playlisty „the cult of dom keller”. Już w pierwszym utworze słychać wokalne echolalie - mroczne pozdrowienia wyrzucane bardziej do księżyca niż do słońca (na co wskazywałby tytuł). Wszystko to nieśpieszne, podbijane przez jeden gitarowy akord, zdradzający symptom muzycznego nawiedzenia.
W tym miejscu powinienem napisać coś w tym stylu, że im dalej słucham tych dźwięków tym ciekawiej się robi. Po trosze będzie to prawdą, bo każdy kolejny ton jest łapczywie wychwytywany przez moje ucho, chociaż nie zaciera on wrażenia tego co było przed chwilą. Wszystko toczy się niby w podobnym klimacie, choć cały czas jest nieco inaczej. W goat skin dream następuje ciekawa zmiana nastroju, stworzona przez wyizolowany od świata kabaret, którego słucha garstka osób. Wokalista po zażyciu sporej ilości psychodelicji, gdzieś tak od połowy utworu, potrafi już tylko iść po śladach świdrującej gitary. Pod stopami ma piasek i wijące się węże. mam wrażenie, że ta mroczna groteska rozgrywa się w kościele. Albo jest to misterium na przystanku autobusowym w środku kukurydzianego pola. W ogóle płyta ta ma coś z rockowego szabasu. Świetny doomfoot – marszowy, trochę za krótki. Genialne wejście w into the sky volcano, muliste harmonie; jakby przesterowany sitar i na to nałożony brudny dźwięk garażowej gitary. Jakieś tonalne i wokalne wygibasy. A to zaledwie wstęp do ostatniego na płycie beyond burning skies. Po raz drugi mam niewyraźne skojarzenia z pewną surfową kapelą, której nazwa tu nie padnie… po pierwsze dlatego, że to tylko pojedyncze motywy, po drugie „the cult…” ciągnie bardziej w rejony psychodeliczne. Na koniec zostawiłem czwarty w kolejności godshaker. Jest głośniejszy, nieco drapieżniejszy i dłuższy od pozostałych utworów. Przede wszystkim jest pozbawiony partii wokalnych. nic poza bębny, shoegazowe gitary i gdzieniegdzie klawisze (czy dobrze nadstawiam słuch?). Dynamika prowadzi do przyjemnych konwulsji – ten utwór komasuje trans z całej płyty, ukazując najbardziej rockowy pazur zespołu… tak minęło mi blisko 20 min. Z ep 1 tego kwartetu. wszystkie pozytywne wrażenia powyżej. Minusy – długość trwania materiału, aż się prosi, by utwory trwające nieco powyżej minuty (jest ich trzy) zostały rozwinięte jako pełnowymiarowe kompozycje. Jeżeli czegoś im brakuje, to właśnie odpowiedniej do podtrzymania nastroju długości.
_____________________________________________________________

Here’s in front of me, literally and figuratively “Cult of Dom Keller” – experimental music from this new band from Great Britain. I get a feeling from much of this music, a feeling of Asiatic influences throughout the EP’s songs. First of all, I will write that each track of this EP has a killer opening and I will not hide, it makes me want to dip in this project deeper…and deeper, to a great extent. After I played Spindrift in my Winamp player (I was listening to their songs released way back in 2007!), the sounds of first track on the EP are “Intro for the Sun”. I thought, now, THIS is music I have been waiting for, for a long time! I had completely forgotten that I added to my playlist “Cult of Dom Keller”, so I was surprised at the amazing difference in sounds from Spindrift’s sound. In the first song you can hear vocal echoes – dark greetings thrown more to the moon than to the sun (as the title hints). Everything is deliberately boosted by one guitar, a sound that gets bigger and bigger on that guitar. At this point, the song gets even more interesting. My ears are completely enthralled. All the sounds I hear are similar, yet I can detect differences that make the songs intriguing. Goat Skin Dream is followed by an interesting change of atmosphere, so different from what the masses are used to listening to. This music is special: it’s different, tribal, intriguing. The vocalist sounds like he’s taking some incredible trip on psychedelics. Under his feet he’s got sand and writhing snakes. The guitar sounds make me think I’m in the trip with him! I see visions, and I have feelings from The Cult of Dom Keller’s music, that this dark, grotesque trip took place in a church or at some mysterious bus station in the middle of a cornfield! I love this trip! This EP has a bit of harder rock, too, like what Black Sabbath might play. Doomfoot has a marching rock beat, but ends too quickly. Into the Sky erupts like a volcano, then uses muddy harmonics, something like a sitar in overdrive paired with the dirty sound of garage guitar. Beyond Burning Skies is a huge psychedelic trip towards the end of the EP. Godshaker, is louder, grasping a hold of me, and longer than the other songs. No vocals, just tribal drums, shoegaze guitars, and some keyboards accents, I think, if I hear correctly! This track connects all the other songs, and keeps the trance going, and I am surprised the 20 minutes of the EP are over! All positive impressions I get from this music is above. Weaknesses: the length of the songs could be longer, with their grand psychedelic aspirations. Maybe the band can further develop their short songs as a full-size compositions for an album. If anything is missing, it is just right length of the songs to keep up the mood.

Myspace

Streaming of Ep1

Download 2 tracks:
Track 1: The goatskin dream
Track 2: There are eyes inside

Text: nataen
Translation: Mort

Thanks to The Cult of Dom Keller for sharing those tracks and for their music!

2 komentarze:

  1. macie moze ich plyte? nie moge nigdzie znalezc;// sa genialni

    OdpowiedzUsuń